Stanisław Biniszkiewicz, student malarstwa na katowickiej Akademii Sztuk Pięknych, buduje swoją twórczość wokół tematyki sacrum i duchowości chrześcijańskiej. To sztuka, w której jasność spotyka się z niedopowiedzeniem, a formalna otwartość na grafikę zapowiada interesujące kierunki dalszych poszukiwań.
Artystyczne credo
Stanisław Biniszkiewicz urodził się w Bytomiu. Zanim rozpoczął studia malarskie na Akademii Sztuk Pięknych, ukończył Liceum Plastyczne w Katowicach. Jak sam przyznaje, była to droga wyznaczona konsekwentnie od najmłodszych lat – bez większych wahań co do kierunku i miejsca.
– Od wczesnej podstawówki, przez większość czasu, chciałem zostać malarzem, skończyłem Liceum Plastyczne w Katowicach i oczywistością było dla mnie studiowanie malarstwa. Oczywistością była też ASP w Katowicach, która była najbliżej, a ja nie chciałem opuszczać swego miejsca zamieszkania – mówi artysta.
W swojej twórczości Stanisław Biniszkiewicz skupia się na tematyce sacrum i duchowości chrześcijańskiej. Charakterystycznym środkiem wyrazu jest u niego połączenie jasności z rozmyciem konturów – zabieg, który ma oddawać nieuchwytność Boga i niemożność pełnego Jego pojęcia. To obrazy budowane wokół wrażenia bliskiego zrozumienia, które jednak wymyka się ostatecznemu sprecyzowaniu.
Oczami kuratora
Profesor Franciszek Nieć – kurator Flarum Gallery – zwraca uwagę na wyraźnie zarysowany kierunek twórczy Stanisława Biniszkiewicza oraz na świadomość, z jaką artysta buduje relację z odbiorcą już na tak wczesnym etapie drogi artystycznej.
W swojej opinii kuratorskiej podkreśla:
„Mimo że autor studiuje malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych, wyraźnie dostrzegalne jest jego zainteresowanie oraz świadoma potrzeba rozwoju w kierunku grafiki. Te doświadczenia graficzne mogą w istotny sposób wzbogacić jego dalsze poszukiwania malarskie – nawet tam, gdzie dominuje kolor, choć nie zawsze musi on pozostawać głównym środkiem wyrazu. Już na tym etapie widoczna jest otwartość na różnorodne środki formalne oraz gotowość do ich twórczego łączenia. Autor konstruuje przestrzenie, które na pierwszy rzut oka wydają się czytelne i oswojone, jednak w miarę obcowania z pracą ujawniają swoją wieloznaczność. Świadomie rozmyte relacje między elementami kompozycji, subtelne przesunięcia znaczeń i niedookreślone interakcje sprawiają, że odbiorca zostaje wciągnięty w proces interpretacji, w którym nie ma jednego, ostatecznego rozwiązania.”
Ten pierwiastek niedopowiedzenia, na który wskazuje kurator, staje się jednym z kluczowych elementów budowania napięcia w pracach Stanisława Biniszkiewicza – i tym, co odróżnia jego twórczość już na obecnym etapie.
Przyszłość jak otwarta księga
Stanisław Biniszkiewicz nie ukrywa, że jego twórczość znajduje się obecnie w momencie przejściowym. Pod koniec ostatniego roku akademickiego poczuł potrzebę zmiany, choć – jak sam podkreśla – trudno mu jeszcze precyzyjnie określić, w jakim dokładnie kierunku ta zmiana miałaby podążać.
– Ciężko powiedzieć, pod koniec ostatniego roku akademickiego czułem, że przyszedł czas na zmianę w mojej twórczości, choć nie potrafiłem jeszcze powiedzieć jaką. Czasem mam ochotę tworzyć coś szybszego, „od gestu”. Jednak myślę, że najbardziej chciałbym tworzyć obrazy inspirowane przełomem gotyku i renesansu z liryczną atmosferą sztuki tego okresu – mówi artysta.
Trop ten znajduje potwierdzenie w kręgu twórców, do których Stanisław Biniszkiewicz najchętniej się odwołuje. Wpływ na obecny kierunek jego twórczości miały rozmyte obrazy Agaty Głogowskiej, które zobaczył na Bielskiej Jesieni w 2023 roku, a także warsztat Gerharda Richtera. Spośród dawnych mistrzów najbardziej fascynuje go malarstwo przełomu gotyku i renesansu oraz wczesnego renesansu – twórczość Sassetty, Mistrza z Osservanzy, Fra Angelico i Piera della Francesca.
To zestawienie – współczesnej wrażliwości malarskiej z liryzmem wczesnorenesansowych mistrzów – zapowiada twórczość, która może w naturalny sposób ewoluować w stronę estetyki balansującej na pograniczu mistycyzmu i surrealizmu, pozostając jednocześnie wierną obecnym fascynacjom autora.
Artysta po godzinach
Poza pracownią Stanisław Biniszkiewicz nie ma zbyt wiele wolnego czasu, ale to, co ma, poświęca zainteresowaniom równie wymagającym intelektualnie co jego malarstwo.
– Nie mam dużo czasu wolnego, ale interesują mnie na przykład języki i zależności między nimi. Obecnie uczę się włoskiego. Zawsze interesowałem się też historią mojego miasta, Bytomia. Poza tym lubię czytać – mówi artysta.
Zainteresowanie językami i ich wzajemnymi powiązaniami, podobnie jak zamiłowanie do historii rodzinnego Bytomia, dobrze koresponduje z uważnością i skłonnością do wieloznaczności, jakie cechują jego malarstwo – tu również nie ma prostych, jednoznacznych odpowiedzi, a raczej cierpliwe odkrywanie kolejnych warstw znaczeń.

